A ty jaka jesteś?

Chciałam ci napisać dziś życzenia. Wiesz, tak od kobiety dla kobiety. Ale nie chcę skończyć na wszystkiego najlepszego, bo to za mało. Chciałabym, żebyś wiedziała, jakie kobiety stały się dla mnie autorytetem i w jaki sposób chciałam dołączyć do tego grona najdzielniejszych kobiet na świecie.

Całe życie marzyłam o tym, by stać się silną. Całe życie marzyłam o tym, by stać się niezłomną, odważną, hardą i skorą do działania, kiedy grunt pali się pod nogami. I dziś już wiem jak tego dokonać. Bo nauczyło mnie. Życie nauczyło mnie, jak się nie bać. Jak stać się tą kobietą, którą zawsze chciałam być.

resztamamy dzien kobiet

Długo nie potrafiłam sobie poradzić ze sobą, z tym jaka jestem. Ciągle dążyłam do tego, żeby być jakimś wybranym zbiorem cech, które dostrzegałam u innych silnych, odważnych kobiet. Patrzyłam na każdą z nich jak na (wybaczcie te wyrażenie) pudełko z zapaczkowaną w środku pewnością siebie, nieustraszonością, uporem i innymi cechami, których tak pożądałam. One wszystkie – moje mentorki i autorytety w tej tak zwanej spódnicy – osiągnęły w życiu sukces. Wtedy myślałam, że ten sukces zawdzięczają właśnie temu, że urodziły się takie a nie inne. Dlatego tak usilnie starałam się stać taką jak one: nieustraszoną, silną, niezależną, rozkochaną w ryzyku, ze szczyptą dodającego uroku roztrzepania pewną siebie, czasami arogancką, do przesady związaną z naturą, wypierającą się jednocześnie wszystkiego, co szkodliwie sztuczne, aczkolwiek przybierając maskę pod tatuażem z kosmetyków do makijażu. Tyle, że w tym wszystkim zapomniałam o jednym. One nie urodziły się z sukcesem wpisanym w życiorys jak 10 punktami skali Apgara, a większość z nich nie nosiła dumnie w oczach całej tej siły, którą promieniują z daleka. One na ten sukces zapracowały. Przez wiele lat. A siła, charakter, odwaga – one przyszły z czasem, wraz z doświadczeniem i uporem w dążeniu do celu.

Dziś wiem, że kopie są nudne. Bo to co czyni nas wyjątkowymi to bycie sobą, udawanie kogoś kim się nie jest prędzej czy później roznosi w powietrzu fałszywą nutę, która zdradzi nas prędzej czy później. Przecież nikt z nas nie jest w stanie udawać 24 na dobę. Dlatego przestałam żyć złudzeniem, że będę taka o, wymarzona, jak ta siłaczka z moich snów, z fantazji, która osiąga sukces, bo jest supermenką sklejoną z atrybutów kobiet, które poczytywałam sobie za autorytety. Dajcie spokój! Dziś jestem sobą. Zwyczajną, roztargnioną, czasami upartą jak osioł, chaotyczną, zakochaną w życiu i w swojej rodzinie sobą. I nie zamierzam być nikim ani mniej ani więcej.

Czas w końcu poznać się na sobie, przyjrzeć się negatywowi swojej osobowości, na którym nic się nie ukryje i zrozumieć tę kobietę, która została na nim zapisana drukowanymi literami. Bez zbędnych słów. Bez konieczności walki o prawo do życia dla osoby, którą chciałam kiedyś się stać, a która nigdy nie mogła stać się prawdziwa i istnieć. Bo nie jesteśmy namalowani, nie jesteśmy czyimś wyobrażeniem, nawet swoim własnym – jesteśmy jacy jesteśmy, ale to czy rozwiniemy skrzydła, czy się zmienimy, osiągniemy postawiony gdzieś daleko na końcu tej autostrady naszych pragnień cel zależy tylko od nas. Nie od tej idealnej supermenki. I to nie jest w sumie przesłanie tylko dla kobiet.

Wiecie, ja w ogóle myślę, że nie wolno się zagrzebać w tych myślach o powinności. Bo to nie to jacy powinniśmy się stać jest ważne, tylko to czy potrafimy zrozumieć i zaakceptować siebie, swoje mocne strony i swoje… słabości. Czy to nam się podoba, czy nie to w końcu te ostatnie są dowodem na to, że to wciąż należymy do jednego gatunku. Popełniamy błędy, kochamy tak, że jesteśmy zdolni pokonać najtrudniejsze przeszkody, jesteśmy podatni na ciosy i zranienia, różnie znosimy porażki i sukcesy, upadamy i wstajemy, bo takie jest życie, a my jesteśmy ludźmi. Nie ma w tym brawury, za to jest prawda.

Kiedy zostałam mamą stałam się silniejsza. Dowiedziałam się o sobie wielu nowych rzeczy. Między innymi tego, że jako opiekunka tej cudownej nielotki jestem zdeterminowana do bólu i zrobię wszystko, by była bezpieczna i wyrosła na dobrego człowieka, pewną siebie kobietę. To jest siła doświadczenia, która udowodniła mi już nie raz, że jestem zdolna znieść każdą porażkę i stawić czoła każdej trudności. Więc jeśli zapytacie mnie, jaka powinna być kobieta sukcesu to odpowiem wam pytaniem na pytanie: a jaka ty jesteś? Bo jeśli twojemu dziecku nie brakuje miłości, dbasz o jego zdrowie, bezpieczeństwo i rozwój to według mnie osiągnęłaś ogromny sukces. To ty, kochanie, jesteś tą kobietą, o którą pytasz.

Mimo, że narzucono nam na plecy popkulturowy kod to nie musimy się wcale go trzymać. Kobieta niezależna, odważna i pewna siebie nie musi nosić spodni – nadal może pozostawać kobieca i ubierać się w delikatność. I odwrotnie: wrażliwość nie oznacza szarości i nudy. Zrozumienie tego zajęło mi lata. Dziś już wiem, że stereotypy wymyślono dla ułatwienia, uproszczenia ludzkiej natury, która ma z prostotą tyle wspólnego co mama niemowlaka z masą wolnego czasu – macha mu z bezpiecznej odległości w geście pozdrowienia. Nie jesteśmy prości i nie pozwólmy się upraszczać. Bo jeśli dałoby się nas podrobić to… cóż, świat z antyutopii Huxleya przestał by być wymysłem pisarza, a groźbą posegregowania ludzi na nudne alfy, bety i delty. A ja nie chcę być ani deltą, ani betą, ani nawet alfą. Chcę być sobą. Sobą z prawem do wolności bez szufladkowania i poddawania się schematom. I wiara w to, że wszyscy jesteśmy wyjątkowi daje mi nieskończoną moc, by czerpać z życia garściami bez przepraszania za to jaka jestem.

Dziś jestem silniejsza. Potrafię zmusić się do działania, kiedy płonie ziemia pod moimi stopami. Zrozumiałam czym jest odwaga. Dowiedziałam się tego, gdy zostałam mamą i nie żałuję, że porzuciłam trochę swojej wrażliwości. Dzięki mojej córce zaczynam przypominać tę kobietę, którą zawsze chciałam być. Być może to jest przepis na bycie supermenką – poczucie bycia kochaną i potrzebną.

W dniu naszego święta życzę wam więc, żebyście były wypełnione miłością i nie traciły wiary we własne siły – dokonałyście niemożliwego, kiedy sprowadziłyście na świat tego małego człowieka. Wierzcie mi, nikt nigdy nie był tak blisko cudu stworzenia jak matka w momencie narodzin swojego dziecka. Jesteście silne. Jesteście odważne. I choć nie widzę waszych twarzy wiem, że jesteście piękne. Wewnętrznie. Nieście tę radość i siłę innym kobietom, zarażajcie je wiarą we własne możliwości i nie oszczędzajcie na pewności siebie, bo… jesteśmy tego warte ❤

2 komentarze

  • Avatar - Magda

    Magda

    Dziekuję. Wzajemnie. Pięknie napisane. I tak…. Jest. Dziecko kazdego dnia daje siłę i ono nas nauczy że mimo że się sparzymy trzeba iść na przód. Pozdrawiamy

    Odpowiedz

    • Avatar - Reszta Mamy

      Reszta Mamy

      Tak jest kochana! Bo serce mamy nigdy się nie poddaje! ❤

      Odpowiedz

Zostaw komentarz:

Uzupełnij poniższe pola lub zaloguj się poprzez social media