O mnie

Siedzę sobie tu z laptopem na kolanach i dumam. Bo, wiecie, to już rok minął odkąd tu jestem. Kiedy zakładałam bloga myślałam sobie ot, będę mamą, na pewno spotka mnie pierdyliard doświadczeń, o których będę chciała opowiedzieć, czasem się pożalić, czasem pośmiać, czasem zmotywować do działania. I tak sobie urodziłam tę kanapę dyskusyjną z herbatą, bo kawy nie tykam. Nie lubię, nie potrzebuję et cetera. I z pączkiem do tej herbaty oczywista.

Ale kiedy urodziła się O N A… nie chciałam być tylko mamą. Chciałam być mamą iniemamocną przez duże I! Taką, za którą nie będzie się wstydzić, która będzie dla niej inspiracją, motywem twórczym, chęcią do działania. No więc postanowiłam, że zrobię to. Dam z siebie wszystko! Pójdę na kurs yogi, który obiecywałam sobie od kilku lat, do kuchni wprowadzę w końcu oprócz przepisów na pączki więcej zielonych, więcej bez cukrowych, bez mlecznych choć czasami mięsnych. Zdobędę się i na to, by oszczędzić biedy mojemu ciału i zadbać o nie. I o nich. Mojego męża, który czasem sprawia, że mitologiczne wyjście z siebie mitem być przestaje, choć zawsze jest pozytywnie nakręcony na maksa, rozpędza wszystkie moje chmury i sprawia, że chcę. I  o  N I Ą. Moją nadzwyczajną nielotkę. Epicentrum wszystkich moich marzeń, nadziei, miłości, czułości i motywacji. Najsilniejszą, najmądrzejszą, najpiękniejszą, w ogóle naj i basta! (wiem, każda mama tak mówi)

Bo ona jest miłością. Najszczerszą, najczystszą, najbardziej prawdziwą z prawdziwych. Uczy mnie cierpliwości, uczy mnie pokory, bycia rodzicem, strażnikiem jej spokoju i bezpieczeństwa, kimś kto za chwilę będzie wyganiał potwory spod łóżka i rozprawiał się z nimi na dobre (mówiłam, że jestem super iniemamocną, nie? ;))

Tę inspirację, siłę i chęć do działania chcę dzielić z innymi. Z wami, którzy tu jesteście. Chcę wam oddać motywację, pokazywać, że świat może być różowy bez okularów, że można pomimo codziennej rzeczywistości, matko-realizmu, który czasami przypiera nas do muru, starać się do szpiku kości walczyć o swoje marzenia, wszystko i wszystkich, których się kocha i o siebie. Bo wierz mi, jesteś ważna, mamo. A dla co najmniej jednej osoby na świecie jesteś najważniejszym ze wszystkich człowieków pod słońcem!

Masz super moce, jesteś niedopokonania i nawet, kiedy ci się nie chce, te twoje małe epicentrum miłości udowodni ci, że wcale nie brakuje ci siły. Po prostu trochę głębiej ją schowałaś i przez chwilę musiałaś poszukać.

Masz w sobie źródło niewyczerpanej woli, wiary we własne możliwości i nieskończone pokłady mocy wcale nie płynącej z mięśni…

Jesteś niezwyciężona. I jest ktoś, kto w to wierzy. Jeśli czasem zabraknie ci tej pewności to popatrz na tego małego nielota, który z kuku na kolanie biegnie zawsze wprost w twoje ramiona, bo wie, że twoje całusy czynią cuda. Przecież od razu przestaje boleć, wystarczy, że pocałujesz, prawda? Masz w sobie więcej siły niż myślisz. I tylko od ciebie zależy, czy pozwolisz jej się wydostać i kierować nią tak, by być spełnioną, szczęśliwą i kochaną. I samej sobie pozwolić na miłość, na pokochanie tych najważniejszych ci osób.

A tutaj wracaj po inspiracje, po śmiech, po radość, czasami po łzy, a czasami, żeby poczuć, że ze swoimi problemami wcale nie jesteś sama. Jest nas tu więcej. A więc wyrzuć to z siebie, jestem tu, żeby słuchać, pisać, czytać i odpowiadać. Bo ja też mam super moc, tak jak ty.

Odkryłam to kiedy zmaterializowała się w mojej czasoprzestrzeni i już została na dobre. I teraz już wiem, że niemożliwe to są granice matczynej potęgi – one po prostu nie istnieją. Wiem to na pewno.

Bo wiesz…

Jestem MAMĄ! ❤

resztamamy.pl

O mnie

#Mama, mamunia, mateczka nielotki ❤ przekonana, że #matkość to życie, a nie praca. Do szaleństwa zakochana w mężu. To znaczy tak bardzo, że wybacza mu, kiedy zostawia skarpety obok łóżka. No i blogerka. Bo gdzie jak nie tu mam dzielić się ze światem dobrymi wibracjami? :) Chodźcie, opowiem wam więcej.