Książkowe love i największe rozczarowanie 2019

Już jest, już jest! Moje książkowe sprawozdanie z 2019 roku! Zapnijcie pasy, bo będzie się działo i to całkiem sporo!

Tak, w końcu zebrałam się do roboty. Ostatnie kilka tygodni było bardzo wymagających, dlatego też mniej mnie tu było, ale już w pełni wyposażona w słowa zabieram się do mojego drugiego dziecka - bloga. I oto dziś mam zamiar opowiedzieć ci o książkach, które w 2019 roku zachwyciły mnie i o tych, które mnie zawiodły. Dlaczego? Chodź, opowiem ci.

mama czyta wiedźmin

Książkowe Love 2019

Zacznijmy od tych dobrych wiadomości. Jest ich znacznie więcej aniżeli tych złych. Nie jest tajemnicą, że jestem fanką literatury fantastycznej i sci-fi, choć nie zawsze tak było. Po tym jak w wieku 11 lat swoje serce oddałam serii o Harrym Potterze, przeczytałam jeszcze trylogię Tolkiena oraz sagę o Eragonie, a potem szlus. Nie szło mi wcale w tę stronę. Tak więc odpuściłam i sięgnęłam po inny gatunek, literaturę angielską, która zajęła w moim czytelniczym życiu ważne miejsce na kilka ładnych lat. Tropiłam zbrodniarzy patrząc na ślady przez lupę Sherlocka Holmesa, współczułam Jane Eyre, razem z Grace wróciłam do Riverton, biegałam po Wichrowych Wzgórzach i mogłabym tu jeszcze wymienić wiele ważnych tytułów, który gdzieś tam na zawsze zapisałam w pamięci. Ale potem… cóż, potem znowu wrócił do mnie głód na to, od czego zaczęłam. Od bajek i baśni, powieści i opowiadań. Tak fantastycznych, jak bezgraniczna wyobraźnia. No i zaczęło się. Dlatego czytelniczy 2019 rok upłynął mi głównie pod znakiem powieści  fantastycznych, ale nie tylko. Powiesz, łe, to nie dla ciebie. Cóż, nawet nie wiesz, jak wiele z nich było dla mnie prawdziwszych niż najbardziej obyczajowa z polskich powieści. Bo, widzisz, powieści fantastyczne nie rzadziej można ubrać w metaforę rzeczywistego życia niż wiele powieści z podwórka literatury pięknej. I dziś przekonam cię, że naprawdę warto po nie sięgnąć.

Metro 2033 i 2035, Dmitry Glukhovsky

Wyobraź sobie świat, w którym człowiek został zmuszony do zejścia pod ziemię. Świat, w którym ocalało tylko 40 000 ludzi, a za główne pożywienie mają wystarczyć świnie i susz grzybowy, z którego robi się herbatę. Ponoć na WOGNie ten susz diełają najlepiej. Wyobraź sobie, że zamiast domu z cegieł i okien masz namiot, o ile jesteś pożyteczny i wypełniasz dobrze swoje zadanie, które przydzielili ci na twojej stacji. Wyobraź sobie, że powierzchnia jest skażona radiacją i nie ma już na niej miejsca dla człowieka, dlatego masz dwa wyjścia: albo przystosować się do nowej rzeczywistości, albo zginąć w tunelu z głodu, w którym czasami dzieją się dziwne rzeczy, a z betonowych ścian wychodzą niewidzialni obserwatorzy. Możesz też zaryzykować wyjście na powierzchnię. Nie, nie martw się. To długo nie potrwa. Wyobraź sobie więc, że żyjesz na swojej stacji. Że nadal chcesz kochać, marzyć i śnić sny o wolności. Że te 40 000 ludzi, które skryło się podczas bombardowań w moskiewskim metrze – każdy z nich – ma swoją własną historię. Ale łączy was cel. Chcecie przetrwać i dożyć dnia, w którym wasi potomkowie będą mogli w końcu wrócić na powierzchnię, odetchnąć świeżym powietrzem i na nowo ją zasiedlić, napisać nową historię. Większość jednak pogodziła się już ze swoim podziemnym losem i stara się wycisnąć z niego, ile się da. W końcu handel nawet pod ziemią kwitnie, relikty historii, które udało zabrać się z powierzchni przypominają wciąż o dawnym życiu i marzeniach, a w centrum metra jest stacja Polis, która nawet przypomina dawny raj życia na powierzchni. Ale nawet pozornie ułożone życie na stacjach zostaje zagrożone. Artem, którego matka ocaliła przed śmiercią oddając w ręce żołnierza, który wychował go jak syna pod ziemią, otrzymuje misję. Musi przedostać się do legendarnego Polis i przekazać wiadomość, która ma ocalić mieszkańców metra przed nadchodzącym zagrożeniem. To nie będzie proste, bo w metrze obowiązują paszporty, zostały wydzielone strefy należące do Hanzy i Czerwonych, które nie są dla siebie przyjazne, gdzieś w trzewiach tuneli kiełkuje faszystowska organizacja, która ma doprowadzić do czystki niewielkiej populacji. Na każdym rogu kwitnie korupcja, dobre znajomości mogą sprawić, że unikniesz rozstrzelania (jakoś tak strasznie znajomo to brzmi, czyż nie?), a kultura jeszcze nigdy nie stanowiła tak ważnej cząstki człowieczego lajfu. Kultura bakterii oczywiście. A w dodatku oprócz zagrożenia z wewnątrz coraz częściej słyszy się o nadciągającym zagrożeniu z zewnątrz. Czarni, którzy wydają się być smutną historią ludzkiej ewolucji zaczętej od choroby popromiennej. Czy to schyłek ery człowieka?

mama czyta książka

Wyspa, Aldous Huxley

Jakbyś mnie zapytała rok temu, czy uważam, że życie w raju może być nieznośne odpowiedziałabym, że najpierw chciałabym się w takim raju znaleźć. A potem przeczytałam Wyspę. I… wiesz co? Równowaga jest błogosławieństwem. Idź sobie przeczytaj. Ta antytopia to jedna z najważniejszych książek, które do tej pory przeczytałam.

12 zasad życiowych, Jordan Peterson

Ale żeby nie być monotematyczną nie spędziłam całego roku na czytaniu fantastyki. Czasami, by pogodzić się z tym, że na przykład Artem… coś tam, coś tam 😉 … i jego świat chwilowo się dla mnie skończył wraz z ostatnią stroną książki, sięgałam po coś, co całkowicie sprawiało, że żegnałam się z jednym światem, by móc wskoczyć za chwilę w następny. I tak o to na tym przystanku przesiedziałam z Jordanem Petersonem, którego nazywa się udawanym prostolinijnym Nietzsche. Śmiem się nie zgodzić. Wiesz dlaczego? Bo to, co na pozór wydaje się być oczywiste, wcale takie oczywiste nie jest. W dodatku jest trudne, najczęściej wymaga konsekwencji i przystanięcia na chwilę, zatrzymania się, zastanowienia nad tym, co właściwie robię, jak traktuję siebie i moich bliskich, przyjaciół, znajomych i osoby, z którymi totalnie mi nie po drodze. O tym mówi Peterson w sposób bardzo przenikliwy, autentyczny, troszkę rodzicielski, opiekuńczy, a troszkę filozoficzny. Daleka byłabym od twierdzenia, że to Nietzsche dla pospólstwa, które często słyszę. Z irytacją na samą siebie przekonałam się szybko w jak wielu kwestiach ma rację. Bardzo polecam ci tę książkę.

Marzyciel i Muza moich koszmarów, Laini Taylor

Lubisz bajki i baśnie? Ja uwielbiam. A ta baśń to troszkę takie young-adoult, gdzie sposób narracji prowadzony jest dosłownie tak, jak gdyby bajarz usiadł przy łóżku i opowiadał ci na dobranoc pewną historię. Jest piękna, urzekająca, cudowna. I ma wspaniałą kontynuację, która porywa za serce. Jeżeli chcesz na chwilę się oderwać to ta historia jest dla ciebie.

Pan Lodowego Ogrodu, Jarosław Grzędowicz

Jeżeli mam mówić o polskim fantasy, nie będę mówić bez Grzędowicza i jego sagi o Vuko Drakainienie oraz Filarze. To nie jest proste fantasy, ale warto po nie sięgnąć.

sekretne życie drzew

Dlaczego Joga, Natalia Knopek

Jeżeli zamierzasz zacząć przygodę z jogą ta pozycja jest dla ciebie. Znajdziesz w niej zarówno historię jogi z nakreśleniem jej istoty, jak również ryciny pozycji i porady jak zacząć, jak ćwiczyć, na co zwracać uwagę. Warto.

Ikigai, Hector Garcia, Francesc Miralles

Jeśli miałabym ci polecić książkę, która miała wpływ na moją filozofię życia albo dała mi do myślenia powiedziałabym ci, że to właśnie ta książka. Pokazuje coś kuriozalnie oczywistego: że szczęście można znaleźć w tym, co tak banalne i codzienne. Mieszkańcy jednej z wiosek w Japonii właśnie ten przepis na szczęście odkryli i jest to ich recepta na długowieczność. Zgadnij co to? 🙂

Szóstka wron i Królestwo kanciarzy, Leigh Bardugo

Wiem, że już o nich pisałam, ale nie mogę ich tutaj pominąć. Choć to nie jest literackie arcydzieło, jest to duologia warta każdej sekundy, którą jej poświęciłam i chętnie do niej wrócę pewnie nie raz. Ten świat wyrzutków pochłonął jakąś część mojego czytelniczego serca na zawsze. Może dlatego, że choć bohaterowie są nastolatkami, bywają emocjonalni to jednak nie są głupi. I choć ostrożnie budują relacje i zaufanie, bo Ketterdam nauczył ich nie ufać nikomu, to wciąż wbrew światu, który ich nie chce nosić nie tracą ducha walki i nie poddają się walcząc o swoje marzenia i nadzieje. Piękna duologia.

Język cierni. Opowieści snute o północy i niebezpieczna magia, Leigh Bardugo

Od tej książki zaczęła się moja miłość do Bardugo. Są ta baśnie dla dzieci. Trudne, z morałem, bardzo Grimmowe. Świetne, doskonałe w każdym słowie. Zarówno dla dzieci jak i dorosłych, choć momentami dla tych pierwszych mogą wydawać się bardzo okrutnymi dreszczowcami. Mimo to czytam je często. Wracam, jak weksel.

Mroczniejszy odcień magii, V. E. Schwab

„Kell miał bardzo szczególny płaszcz…”, chyba nigdy nie zapomnę jak zaczyna się ta trylogia. To znów fantastyka, ale potraktowana z niezwykłym i niebanalnym rozmachem choć momentami mocno krwawa. Warto, wierz mi, warto. Ale polecam ją tym, którzy lubią fantastykę. Nie polecam zaś tym, którzy nie czytają tego gatunku i mieliby od tej serii zacząć. To czytadło, miły przerywnik, ale warto do tej serii sięgnąć, jeśli chcesz na chwilę wskoczyć w inną rzeczywistość.

recenzja ksiazki

Sekretne życie drzew, Peter Wohlleben

Z dnia na dzień co raz bardziej fascynuje mnie natura, ziemia, która nas nosi i znosi. Zaskakują mnie jej cuda i dziwy. A jednym z nich są drzewa. Kojarzysz tę historię o Entach z Władcy Pierścieni? Cóż, ona nie jest daleka od prawdy. Drzewa mówią. Rozmawiają ze sobą, choć nie jest to żaden ze znanych nam języków… zaciekawiłam cię? Przeczytaj. To nie jest fantastyczna książka. To jeden ze skarbów natury.

Mitologia Słowiańska, Jakub Bobrowksi, Mateusz Wrona

Również rodzimym podwórkiem i naszymi korzeniami moje zainteresowanie nie słabnie a jest coraz większe. Stąd rok 2019 upłynął mi również pod znakiem słowiańskich korzeni. Nie żałuję. Tak wiele się dowiedziałam, a zdaje się, że teraz wiem jeszcze mniej. Jeśli jednak chcesz dowiedzieć się czegoś o swoim pochodzeniu to zacznij od tej książki. A potem pokażę ci inne. Najpierw jednak zacznij od tej.

Czterdzieści i Cztery Krzysztof Piskorski

Polska fantastyka ma kilku wspaniałych autorów i jednym z nich jest na pewno Piskorski. Mickiewicz i Słowacki jak żywy, hołdują rodzącemu się buntowi w powieści tego autora. A w dodatku odprawianie Dziadów nie jest zapomnianym rytuałem. Bo choć technologia poszła na przód, a świat został zdefiniowany na nowo przez ether, to… cóż, tradycja wciąż nie dała o sobie zapomnieć. Momentami książka dłużyła mi się okrutnie, raz ją nawet odłożyłam na długo. Ale nie żałuję, że wróciłam. A na półce czeka już drugi tom. Taka historia, kochanie, taka historia.

Córki Latarnika, Jean E. Pendziwol

Coś z podwórka obyczajowego. Powieść wielopokoleniowa, która urzeka od pierwszej stronie. Jej ważki zapamiętam do końca świata. I nie będę dalej odzierać cię z przyjemności czytania tej lektury. Weź ją, zaszyj się gdzieś i utoń między stronami. Bez wyrzutów sumienia.

No dobra, to by było na tyle. Jak pewnie widzisz brakuje tu kryminałów, thrillerów i horrorów. Wytłumaczenie jest banalne. Nie lubię tego typu literatury i rzadko daję jej szansę. Chyba tylko Zafon mnie porwał w mroczne uliczki Barcelony tak skutecznie. Dlatego takich pozycji tu brakuje i nie dodam żadnej. Przeczytałam popularną Pacjentkę i choć się nie zawiodłam to zaskoczenia zabrakło. Spodziewane zakończenie odsłoniło się jakoś lekko za połową książki, a więc nie polecam, bo polecam tylko te, które powodują wypieki na twarzy, wściekłość, rozżalenie, że to już koniec, łzy, radość, przywiązanie. Tu nie było żadnej z tych emocji i odczuć. Dlatego nie. A skoro jedno nie już padło (o którym nie planowałam mimo wszystko pisać ), to przejdźmy do największych rozczarowań.

mitologia słowiańska słowian

Leczenie siłami natury i Rośliny nas ocalą

Tu na zdjęciu pojawiły się również inne książki, ale o nich nie pisałam. Nie dlatego, że ich nie polecam, lecz dlatego, że przeczytałam je o wiele lat wcześniej i często do nich niezmordowanie wracam. Cień Wiatru to druga książka po serii o Harry Potterze, która sprawiła, że urosło we mnie drugie, czytelnicze serduszko bijące dla książek. A później była wspomniana już literatura angielska, w której też utonęłam… na pół dekady. Co najmniej. A te dwa zielniki, które widzisz jeden pod drugim, to właśnie.. hm, zielniki! Zbiór ziół, o których warto pamiętać kompletując domową zieloną apteczkę. Sięgnij po te pozycje koniecznie, bo to nasze rodzime podwórko, z którego możesz uzbierać zdrowie.

Moje czarne owce w 2019 roku

Dobra, no to przejdźmy do tego rozczarowania, którym jest… Wiedźmin. Ok, będę skrupulatna. W zasadzie odnoszę się do pierwszych dwóch tomów, bo po resztę na razie nie zamierzam sięgać. A tu macie usprawiedliwienie, dlaczego akurat Ostatnie życzenie i Miecz przeznaczenia tak bardzo mnie kują w oczy.

Wiedźmin: Ostatnie życzenie i Miecz przeznaczenia, Andrzej Sapkowski

Szczerze przyznaję, że odkładałam całą serię długo. Latami. Aż w końcu dostałam ją na gwiazdkę , więc już wstyd było odstawiać na półkę. Niestety tak jak podejrzewałam to, co robi za bestseller rzadko powinno się nim naprawdę stać i w tym przypadku znowu się sprawdziło to moje powiedzenie. Bo tak: saga zaczyna się od dwóch tomów z opowiadaniami o Wiedźminie. Akcja każdego opowiadania zaczyna się nie wiadomo gdzie, nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo za bardzo kiedy. Chronologia niekiedy również nie jest zachowana. Przykro mi, ale nawet opowiadania powinny mieć zarysowane przynajmniej tło i wprowadzenie do tematu, bo nie czyta się książek dla akcji – czyta się je dla świata,w którym można na chwilę utonąć. A tu ten świat potraktowany jest po macoszemu.

Poza tym już sam początek po prostu denerwuje, bo kontynuacja wątku nie jest nabudowana wraz z kolejnymi rozdziałami, tylko gdzieś tam w środku zaczepia o pojawiającą się we wstępie postać. Mamy więc scenę erotyczną pomiędzy Geraltem i niemą kobietą, która później pojawia się w monologu Geralta do niej, gdy opowiada kim jest i skąd się wziął, bo chyba autor nie miał pomysłu na to, jak opowiedzieć historię głównego bohatera, więc pozwolił mówić jemu samemu do „kapłanki”, która mówić nie potrafi i chyba tylko po to została wprowadzona do opowiadań, bo Sapkowski nie wiedział jak inaczej opowiedzieć o rodowodzie Geralta. To nie jest odosobniony przypadek.

Kolejne opowiadania zaczynają się dalej nigdzie. Jedyne co je ratuje to pomysł, który Sapkowski ewidentnie miał, gorzej z wykonaniem. Geralta nie da się nie lubić tak samo jak Jaskiera, czy Neneke, ale są jacyś tacy… płascy, nieoszlifowani. Raz Geralt jest mężnym Rambo, a raz chłopcem gubiącym się w swoich uczuciach. Jaskier jest błaznem, a więc już z nazwy swojej roli ma być płaski, przewidywalny i taki jest. Aż do bólu. Neneke choć jest kapłanką z krwi i kości to też zaskoczenia nie przysporzyła. A mogła.

Za to bardzo podobało mi się opowiadanie z Diabołem – a raczej jego zakończenie mega ciekawie pomyślane. Ale świat ten niedookreślony, pozbawiony konkretnych rys i bardziej symboliczny mnie nie wciągnął, momentami chciałam rzucić książkę w kąt i już do niej nie wrócić, bo żal mi było dalej obserwować, jak został zniszczony tak duży potencjał na świetną sagę. Do tego strasznie denerwował mnie również styl autora, lecz to wyłącznie kwestia gustu. Prosty język, który chyba miał dodać strasznym historiom humoru jakoś mnie nie kupił. Nieporadne dialogi, naiwnie i słabo poprowadzone relacje męsko-damskie, bardzo dużo powtórzeń, warsztat chyba wciąż niedopracowany, Przebrnęłam przez dwa pierwsze tomy i nie zamierzam sięgać po więcej póki co, ale postanowiłam skończyć tę sagę prędzej czy później. Na razie padło na „później”.

Naprawdę z żalem to piszę, ale ta seria to niewykorzystany potencjał.

I gdyby nie gra, to chyba Panu Sapkowskiemu nie udało by się zdobyć tylu fanów na całym świecie.

To rozgoryczenie bierze się też stąd, że jest kilkunastu rodzimych pisarzy, którzy pióro trzymają na wyższym poziomie i równo bez kujących oko zrywów oraz taką pomysłową jak nie bogatszą wyobraźnię, niestety nie doczekały się takich laurów. A szkoda.

 

Jest jeszcze jedna.

Żniwiarz tom I i II, Paulina Hendel

Dlaczego książka z takim potencjałem tak bardzo została zmarnowana? Ja ci powiem dlaczego. W moim odczuciu główna bohaterka jest do bólu infantylna, naiwna i nawet jeśli ma taka być, to niestety mimo nabytego doświadczenia nie wiele się uczy. Smutne to, trywialne, płaskie, pozbawione wyrazu. Nudne. I żal, bo mogło być tak pięknie…

Szeptucha, Katarzyna B. Miszczuk

Gośka jest dla mnie tak płaska, jak jej sposób opowiadania tej historii. Choć książka z podwórka, które tak chętnie badałam w tym roku, bo nawiązywała do słowiańskiej kultury to niech to Perun piorunem trzaśnie, jeśli jest to książka warta uwagi lub choć jednej myśli! Nie jest. Matko, jak ja żałuję każdej sekundy poświęconej tej książce… fabuła banalna i przewidywalna do bólu, bohaterka (znowu) naiwna jak ciele, wręcz głupia i drażniąca. Wątki proste, oklepane, prozaiczne, nudne. Czytadło, które tak opiewane i polecane ponownie każe zastanawiać mi się, dlaczego dobra literatura ginie na rzecz tak słabych pozycji jak ta? Aż mi smutno.

Dobra, już nie marudzę. Koniec z wylewaniem żali, bo jest pomysł na noworoczne wyzwanie! Chcesz wiedzieć jaki jest plan na ten rok? Przede wszystkim Diuna. I mam dla ciebie jeszcze jedną świetną propozycję, którą właśnie skończyłam czytać. Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku. Ale o niej w następnym poście. A tymczasem mini zabawa na ten rok. Czytelnicze Wyzwanie 2020! Fajna zabawa, która dostarcza pomysłu na to, co przeczytać, kiedy brakuje natchnienia. No to proszę, częstuj się, kochanie:

Wyzwanie czytelnicze 2020

  1. Książka napisana i/lub wydana w roku twojego urodzenia
  2. Seniorka – książka wydana przed XX wiekiem
  3. Książka publicystyczna związana z tematem, który chciałabyś zgłębić
  4. Książka z zakresu literatury fantastycznej bądź sci-fi
  5. Książka, w której akcja (nawet częściowo) dzieje się na morzu, wyspie lub oceanie
  6. Reportaż lub wywiad-rzeka
  7. Książka, w której tłem akcji jest wojna
  8. Książka kiedykolwiek i jakkolwiek nagrodzona
  9. Poradnik/eseje/publicystyka
  10. Książka, której miejscem akcji jest wieś lub małe miasteczko do 5 000 mieszkańców
  11. Książka, której tłem jest historia kilku pokoleń
  12. Kryminał, thriller lub powieść obyczajowa z Polski
  13. Powieść z dalekiego wschodu, Afryki lub Australii
  14. Tom wierszy
  15. Książka czytana przez bohatera literackiego
  16. Książka nieskończona i odłożona na półkę
  17. Książka, która jest częścią wielotomowego cyklu
  18. Książka, której akcja nie dzieje się w świecie współczesnym lub nowoczesnym
  19. Książka oparta na prawdziwej historii lub powieść historyczna
  20. Książka, której autor ma takie same inicjały jak ty

 

To jak? Bawimy się? 🙂

Zostaw komentarz:

Uzupełnij poniższe pola lub zaloguj się poprzez social media